ona się zmieniła.
nie jest tą sama osobą, którą poznałam przed laty.
to tak jak by ktoś wydrążył dynię
i na siłę chciał z niej zrobić arbuza,
wpychając w nią różowy miąższ i pestki.
oto kim dla mnie jest.
zarbuzowaną dynią.
wtorek, 14 września 2010
czwartek, 26 sierpnia 2010
Mariusz i władca zajęcy.
- Mariusz był bardzo miły i miał pięć kotów i psa.
- gdybym miał długie uszy i malutki puszysty ogonek byłbym władcą zajęcy.
- i ten pies ma na imię Antek. Antek jest całkiem biały i wygląda jak lew. ma bardzo gęste futro. i nazywa się Antek.
- miałbym osobną norkę i wielką, wielką spiżarnię pełną warzyw.
- no i jeszcze te kocięta. a my jedliśmy kotlety sojowe.
- no i byłbym najbardziej szanowanym zającem wśród zajęcy!
- a mówiłem już, że Mariusz ma wąsy?
- gdybym miał długie uszy i malutki puszysty ogonek byłbym władcą zajęcy.
- i ten pies ma na imię Antek. Antek jest całkiem biały i wygląda jak lew. ma bardzo gęste futro. i nazywa się Antek.
- miałbym osobną norkę i wielką, wielką spiżarnię pełną warzyw.
- no i jeszcze te kocięta. a my jedliśmy kotlety sojowe.
- no i byłbym najbardziej szanowanym zającem wśród zajęcy!
- a mówiłem już, że Mariusz ma wąsy?
piątek, 30 lipca 2010
bez tytułu 2
mój porucznik.
widzę go.
rybacki kuter?
jest on.
połączenie delikatności i stanowczości.
łagodny, troskliwy wzrok.
jest tam też ta kobieta.
nie potrafię przezwyciężyć głębokiej odrazy wobec brutalności przedstawienia, do którego oglądania zostałam zmuszona.
to już koniec?
czuję rozczarowanie.
a on patrzy. i bez słowa odchodzi.
widzę go.
rybacki kuter?
jest on.
połączenie delikatności i stanowczości.
łagodny, troskliwy wzrok.
jest tam też ta kobieta.
nie potrafię przezwyciężyć głębokiej odrazy wobec brutalności przedstawienia, do którego oglądania zostałam zmuszona.
to już koniec?
czuję rozczarowanie.
a on patrzy. i bez słowa odchodzi.
czwartek, 1 lipca 2010
bez tytułu 1.
widzę ją.
ma związane przeguby rąk.
z kostek jej nóg zwisa sznur obciążony jakimś nienaturalnie wielkim kawałkiem skały, która kształtem zdaje się przypominać głowę mastodonta z serialu Power Rangers.
jej czarne długie włosy szarpie wiatr.
stoi na samej krawędzi.
za ułamek sekundy zostanie ciśnięta w głębinę.
staram się coś o niej dowiedzieć, spróbować wejść do jej głowy, by sprawdzić co widzi na końcu swojego żywota.
jakie to pełne wspomnień obrazy przewijają jej się przed jej oczyma?
barwny kicz, wzruszająco udramatyzowany, jak prymitywne piosenki ludowe tworzone i śpiewane na gorąco w wiejskich tawernach.
ma związane przeguby rąk.
z kostek jej nóg zwisa sznur obciążony jakimś nienaturalnie wielkim kawałkiem skały, która kształtem zdaje się przypominać głowę mastodonta z serialu Power Rangers.
jej czarne długie włosy szarpie wiatr.
stoi na samej krawędzi.
za ułamek sekundy zostanie ciśnięta w głębinę.
staram się coś o niej dowiedzieć, spróbować wejść do jej głowy, by sprawdzić co widzi na końcu swojego żywota.
jakie to pełne wspomnień obrazy przewijają jej się przed jej oczyma?
barwny kicz, wzruszająco udramatyzowany, jak prymitywne piosenki ludowe tworzone i śpiewane na gorąco w wiejskich tawernach.
wtorek, 11 maja 2010
egzystencja.
- jak Twoja egzystencja?
- jak słoik z mózgiem w formalinie upuszczony na autostradzie i rozjechany przez kolumnę tirów firmy RICO.
- aha.
- jak słoik z mózgiem w formalinie upuszczony na autostradzie i rozjechany przez kolumnę tirów firmy RICO.
- aha.
sobota, 13 marca 2010
okładki.
- znalazłam w domu "pachnące okładki na zeszyty". powinnam się martwic?
- no. zastanawiające jest skąd się tam wzięły
- ale dlaczego pachnące?
- bo pewnie są zbudowane z mikrokapsułek wypełnionych gazową esencją zapachową
- ale one wcale nie pachną...
- bo są stare?
- a ja myślę, ze to taki chwyt reklamowy, żeby ludzie kupowali je z myślą o pachnących w plecaku zeszytach
- hm... może, ja nigdy nie wąchałem zawartości plecaka, może jestem dziwny, a na pewno nie przystosowany
- ja też nie wącham plecaka, ale wiesz, ludzie jak jest dobrze zareklamowane to nawet kupę w papierku by kupili
- a będzie to szeleszczący papierek? bo jak nie, to nie kupuje...
- no. zastanawiające jest skąd się tam wzięły
- ale dlaczego pachnące?
- bo pewnie są zbudowane z mikrokapsułek wypełnionych gazową esencją zapachową
- ale one wcale nie pachną...
- bo są stare?
- a ja myślę, ze to taki chwyt reklamowy, żeby ludzie kupowali je z myślą o pachnących w plecaku zeszytach
- hm... może, ja nigdy nie wąchałem zawartości plecaka, może jestem dziwny, a na pewno nie przystosowany
- ja też nie wącham plecaka, ale wiesz, ludzie jak jest dobrze zareklamowane to nawet kupę w papierku by kupili
- a będzie to szeleszczący papierek? bo jak nie, to nie kupuje...
Subskrybuj:
Posty (Atom)