mój porucznik.
widzę go.
rybacki kuter?
jest on.
połączenie delikatności i stanowczości.
łagodny, troskliwy wzrok.
jest tam też ta kobieta.
nie potrafię przezwyciężyć głębokiej odrazy wobec brutalności przedstawienia, do którego oglądania zostałam zmuszona.
to już koniec?
czuję rozczarowanie.
a on patrzy. i bez słowa odchodzi.
piątek, 30 lipca 2010
czwartek, 1 lipca 2010
bez tytułu 1.
widzę ją.
ma związane przeguby rąk.
z kostek jej nóg zwisa sznur obciążony jakimś nienaturalnie wielkim kawałkiem skały, która kształtem zdaje się przypominać głowę mastodonta z serialu Power Rangers.
jej czarne długie włosy szarpie wiatr.
stoi na samej krawędzi.
za ułamek sekundy zostanie ciśnięta w głębinę.
staram się coś o niej dowiedzieć, spróbować wejść do jej głowy, by sprawdzić co widzi na końcu swojego żywota.
jakie to pełne wspomnień obrazy przewijają jej się przed jej oczyma?
barwny kicz, wzruszająco udramatyzowany, jak prymitywne piosenki ludowe tworzone i śpiewane na gorąco w wiejskich tawernach.
ma związane przeguby rąk.
z kostek jej nóg zwisa sznur obciążony jakimś nienaturalnie wielkim kawałkiem skały, która kształtem zdaje się przypominać głowę mastodonta z serialu Power Rangers.
jej czarne długie włosy szarpie wiatr.
stoi na samej krawędzi.
za ułamek sekundy zostanie ciśnięta w głębinę.
staram się coś o niej dowiedzieć, spróbować wejść do jej głowy, by sprawdzić co widzi na końcu swojego żywota.
jakie to pełne wspomnień obrazy przewijają jej się przed jej oczyma?
barwny kicz, wzruszająco udramatyzowany, jak prymitywne piosenki ludowe tworzone i śpiewane na gorąco w wiejskich tawernach.
wtorek, 11 maja 2010
egzystencja.
- jak Twoja egzystencja?
- jak słoik z mózgiem w formalinie upuszczony na autostradzie i rozjechany przez kolumnę tirów firmy RICO.
- aha.
- jak słoik z mózgiem w formalinie upuszczony na autostradzie i rozjechany przez kolumnę tirów firmy RICO.
- aha.
sobota, 13 marca 2010
okładki.
- znalazłam w domu "pachnące okładki na zeszyty". powinnam się martwic?
- no. zastanawiające jest skąd się tam wzięły
- ale dlaczego pachnące?
- bo pewnie są zbudowane z mikrokapsułek wypełnionych gazową esencją zapachową
- ale one wcale nie pachną...
- bo są stare?
- a ja myślę, ze to taki chwyt reklamowy, żeby ludzie kupowali je z myślą o pachnących w plecaku zeszytach
- hm... może, ja nigdy nie wąchałem zawartości plecaka, może jestem dziwny, a na pewno nie przystosowany
- ja też nie wącham plecaka, ale wiesz, ludzie jak jest dobrze zareklamowane to nawet kupę w papierku by kupili
- a będzie to szeleszczący papierek? bo jak nie, to nie kupuje...
- no. zastanawiające jest skąd się tam wzięły
- ale dlaczego pachnące?
- bo pewnie są zbudowane z mikrokapsułek wypełnionych gazową esencją zapachową
- ale one wcale nie pachną...
- bo są stare?
- a ja myślę, ze to taki chwyt reklamowy, żeby ludzie kupowali je z myślą o pachnących w plecaku zeszytach
- hm... może, ja nigdy nie wąchałem zawartości plecaka, może jestem dziwny, a na pewno nie przystosowany
- ja też nie wącham plecaka, ale wiesz, ludzie jak jest dobrze zareklamowane to nawet kupę w papierku by kupili
- a będzie to szeleszczący papierek? bo jak nie, to nie kupuje...
piątek, 6 listopada 2009
marchew.
- nie ma pani jakiś prostszych tych marchewek?
- a co jest nie tak z tymi krzywymi?
- no bo prostsze lepiej się obiera i lepiej się gotują.
- co za różnica kochana pani i tak wszystko obróci się w gówno.
- a co jest nie tak z tymi krzywymi?
- no bo prostsze lepiej się obiera i lepiej się gotują.
- co za różnica kochana pani i tak wszystko obróci się w gówno.
wtorek, 22 września 2009
żałoba.
- jakie to smutne, dziś zmarł 15 górnik z kopalni Wujek.
- no. przecież mamy żałobę narodową.
- no.
- podasz mi sałatkę?
- no. przecież mamy żałobę narodową.
- no.
- podasz mi sałatkę?
sobota, 19 września 2009
skarpeta.
- popatrz ile skarpetek nie do pary tu leży.
- no. też jestem jak ta skarpetka. gdzieś na świecie musi być skarpetka do pary do mnie. może po prostu znajdzie się przy następnym praniu.
- ale one giną bez śladu, już nigdy nie wracają.
- nikt nie założy jednej skarpetki.
- ale patrz z drugiej strony skarpetki się przecierają i prędzej czy później trzeba je wyrzucić.
- tak ale wyrzucasz obie, nie jedną. a jak bardzo je lubisz, zawsze możesz je zacerować.
- no. też jestem jak ta skarpetka. gdzieś na świecie musi być skarpetka do pary do mnie. może po prostu znajdzie się przy następnym praniu.
- ale one giną bez śladu, już nigdy nie wracają.
- nikt nie założy jednej skarpetki.
- ale patrz z drugiej strony skarpetki się przecierają i prędzej czy później trzeba je wyrzucić.
- tak ale wyrzucasz obie, nie jedną. a jak bardzo je lubisz, zawsze możesz je zacerować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)